Za mało żelaza, niedokrwistość, anemia, niski poziom hemoglobiny - jak zwał tak zwał, jedno z drugim faktycznie się łączy. Ale skąd to żelazo dostarczyć?
| Fot: http://dietetykawpraktyce.blogspot.com/2012/02/zelazna-dieta.html |
Bardzo często osoby trafiające do poradni z lekką anemią, którą można jeszcze wyrównać zmianami w odżywianiu (bo kiedy lekarz zleca już suplementację żelazem to tak po prostu trzeba, wspierając się oczywiście dietą) opowiadają, że już zaczęły jeść dużo szpinaku, kaszy jaglanej, fasoli itd, bo wyczytały że mają dużo żelaza. Ale co z tego?
W ogromnej ilości ogólnodostępnych artykułów w tym temacie mało kto wspomina o jego przyswajalności...
"Dużo" nie oznacza, że nasz organizm z niego skorzysta, a niestety ten składnik mineralny z produktów roślinnych, czyli wszystkich wyżej wymienionych, wchłania się zaledwie w 2 - 8 %, natomiast przyswajalność z czerwonego mięsa może sięgać nawet do 98%.
Myślę że wnioski są oczywiste...
Myślę że wnioski są oczywiste...
Z mojego punktu widzenia bardziej pomocne będzie czerwone mięso: wołowina, wieprzowina oraz wątróbka, a najlepiej zaserwować je z dużą ilością świeżych warzyw, zagryzając na deser np. cytrusem ;)
Dlaczego? - ponieważ witamina C z warzyw i owoców zwiększy wchłanianie żelaza z diety!
Pamiętajcie jednak - świeże, nie po obróbce, witamina C jest mało stabilna, szybko zmniejsza się jej ilość w produkcie pod wpływem temperatury, światła czy chociażby powietrza...
Podsumowując:
Zwracajmy uwagę na biodostępność dla naszego organizmu (większa z produktów zwierzęcych), a nie na zawartość żelaza w produkcie. Połączmy też w talerzu źródła żelaza ze źródłami witaminy C, a nasz układ krążenia i poziomy hemoglobiny na pewno nam podziękują :)
Wasz dietetyk Julita Dudicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz